wtorek, 17 marca 2015

Szwajcarscy emigranci - cz. I* Les immigrés suisses - p. I

     Lucerne, Engelberg, Berne … można jeszcze tak wymieniać z tysiąc razy. Brzmią swojsko, ale nie znajdują się w Szwajcarii ani nawet w Europie. Tylko w Ameryce Północnej – są to miasta, wsie, ulice i inne miejsca założone przez Szwajcarów, którzy ponad 200 lat temu wyemigrowali do Stanów. Obecnie znajduje się tam ok. 5 tysięcy nazw, które brzmią tak samo jak te w Szwajcarii. 
New Glarus
Fot. 20min.ch
     Faktem jest, że Szwajcarzy przesiedlali się od dawien dawna, a przed XIX stuleciem głównie z powodów religijnych lub zaciągali się do wojska jako najemni żołnierze (służba w obcych armiach – poza gwardią w Watykanie – została zakazana w Szwajcarii dopiero przez konstytucję w 1848r.) Lata XIX wieku przyniosły w Szwajcarii biedę i głód, które stały się głównym motywem helweckiego exodusu. Warunki ekonomiczne w kraju były tak ciężkie, że wyjazd za granicę za chlebem dla wielu był jedynym i ostatecznym wyjściem.
     Sprawa wyglądała o tyle prościej, że gminy wspomagały finansowo te osoby, które zdecydowały się opuścić kraj w poszukiwaniu lepszego życia za oceanem. Kwota wręczana emigrantowi wynosiła 400.-CHF lub była równa 6-miesięcznej wypłacie przeciętnego robotnika. Każdy wysiedleniec musiał najpierw jednak podpisać deklarację, że nigdy nie wróci do Europy. W przeciwnym razie był zobowiązany zwrócić państwu kwotę z odsetkami: 4% za każdy rok, liczone od dnia wyjazdu. 
New Glarus Yodel Club, 1928, Wisconsin
Fot.: bad-postcards.tumblr.com/image/861579259
     Szwajcarzy najczęściej decydowali się szukać szczęścia w obu Amerykach i w Australii. Statystyki informują, że w 1880 r. kraj opuściło ponad 80 tysięcy Szwajcarów. Organizacją takiego wyjazdu zajmowały się wówczas biura podróży w Bazylei czy Bernie: podróż statkiem w trzeciej klasie z wybrzeży Normandii do kosztowała od 80 do 100.-CHF, wyżywienie na statku ok. 40.-CHF dziennie, transport ze Szwajcarii do Normandii ok. 60.-CHF, podróż trwała od 7 do 20 dni. Biorąc pod uwagę wszystkie wydatki, sytuacja wielu szwajcarskich emigrantów na obcej ziemi nie była łatwa – nie znali języka, często bez fachu i bez możliwości powrotu do kraju, a jeśli nawet – to raczej nikt tutaj na nich nie czekał. Tak przynajmniej było w pierwszych falach emigracji do Stanów; w drugiej połowie XIX wieku było już o wiele prościej. W założonym przez Amerykanów centrum przyjęć przybyszów z Europy, zwanym Ellis Island (dziś znajduje się tam muzeum), na obywateli szwajcarskich czekali przedstawiciele służący niezbędną pomocą.
Fot. brewpublic.com
     Dla większości jednak wizja ziemi obiecanej za oceanem, otrzymywanej za darmo, była jedyną, ale silną motywacją do przetrwania. Najwcześniej założonym przez Szwajcarów miastem na amerykańskich terenach najprawdopodobniej jest Vevay (1802 rok) w Ohio – osiedlili się tam emigranci z Vevey z myślą założenia winnic. Klimat i ziemia doskonale sprzyjały uprawie winorośli i tak oto Jean-Jacques Dufour z Vevey przetarł szlaki winiarskiego przemysłu w USA, a jego wino było podawane do obiadu prezydenta Thomasa Jeffersona. Na piamiątkę miasto corocznie obchodzi święto wina. 
     W 1845 roku przybyło do Kentucky 190 osób z kantonu Glarus, osiedlili się i założyli miasto New Glarus. Malowniczy, górzysty teren, który wybrali, nosi po dziś dzień nazwę małej Szwajcarii „Petite Suisse”. Dumne ze swojego dziedzictwa miasto pozostało wierne szwajcarskim tradycjom: ciągle można zjeść tam fondue albo rösti i wypić regionalne piwo. Każdego roku New Glarus także organizuje festiwale foklorystyczne jak Heidi Festival czy Wilhelm Tell Festiwal.
     Najwięcej Szwajcarów osiadło na zachodnich terenach USA, jak w Ohio, Wisconsin, Kentucky. Podobno wielu z tamtejszej fali emigracyjnej zostało Mormonami, ale to już inna historia.
    ***
     Lucerne, Engelberg, Berne... Nous pouvons encore compter mille fois. Les noms semblent familiers, mais ils ne sont pas en Suisse ni même en Europe, mais en Amérique du Nord où on peut trouver des villes, des villages, des rues fondés par des Suisses immigrés il y a plus de 200 ans. Actuellement il existe environ 5000 noms qui ont une consonance suisse. Voici un petit article sur les immigrés suisses à travers le monde - part 1. 
The Muensterberg Plaza and Clock Tower,
Berne, Indiana
Fot. facebook.com
     Les Suisses quittaient souvent leur pays, déjà avant le XIXème siècle, principalement pour des raisons religieuses ou comme mercenaires dans les armées étrangères. Mais c’est dans les années 1800 que le besoin d'immigrer à l'étranger par des raison purement économiques est apparu en Suisse. La faim et la pauvreté étaient si fortes que partir vivre à l'étranger était pour beaucoup la seule et dernière chance. La situation était si critique que les communes aidaient financièrement ceux qui décidaient de quitter le pays. 
     Les Suisses ont cherché une meilleure vie principalement dans les Amériques et en Australie. Une des premières villes fondées aux USA par les immigréssuisses de Vevey fut Vevay, en 1802, dans l'Ohio. Le nom de Jean-Jacques Dufour de Vevey y est connu, lui qui y a planté des vignes comme chez lui à Vevey,ce qui a entrainé les débuts de la culture du vin aux États-Unis. Son vin a même été servi au président Thomas Jefferson. Plus tard, 190 personnes du canton de Glaris se sont installées dans le Kentucky en y fondant la ville New Glarus. La région s’appelle aujourd'hui "Petite Suisse". Fière de son patrimoine, la ville est restée fidèle à la tradition suisse: elle brasse sa propre bière, on peut y manger la fondue ou des röstis. Chaque année, New Glarus organise également des festivals de folklore comme le Festival de Heidi, le Guillaume Tell Festival. La plupart des Suisses sont installés dans les régions de l'ouest des États-Unis, comme l'Ohio, le Wisconsin et le Kentucky. Apparemment, quelques-uns figuraient parmi les premiers Mormons, mais ceci est une autre histoire.



Fot. www.srf.ch
Fot. www.srf.ch

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz